Z jednodniowym opóźnieniem zamieszczam zachętę książkową. Było ciężkie kilka dni. Ledwo zdążyłem skończyć przegląd „Dziennika Ludowego” w piątek, a przez weekend nie zdołałem niczego napisać.
Autor: Leo T. S. Ching
Tytuł: Becoming Japanese. Colonial Taiwan and the Politics of Identity Formation (Stać się Japończykiem. Kolonialny Tajwan i polityka formowania tożsamości)
Wydawnictwo: University of California Press (2001)
Książka Leo Ching nie jest prostą historią kolonizacji Tajwanu przez Japończyków. To raczej analiza tego, jak kolonializm w sumie niezamierzony sposób sprowokował krystalizację się kilku równoległych i przenikających się tożsamości „japońskiej”, „tajwańskiej”, „chińskiej” i „aborygeńskiej”.
Ching odrzuca prosty model, w którym istniały gotowe, stabilne grupy Tajwańczyków, Chińczyków, aborygenów, a kolonializm tylko niektóre z nich uciskał lub asymilował i próbował przerobić na Japończyków. Jego zdaniem właśnie kolonialna nowoczesność stworzyła warunki, w których te kategorie zaczęły być politycznie i kulturowo definiowane. „Stawanie się Japończykiem” nie oznaczało więc zwykłego przyjęcia języka, obyczajów czy lojalności wobec cesarza, lecz wejście w system władzy, który jednocześnie obiecywał włączenie i utrzymywał podporządkowanie.
Przy tym, autor mocno rozróżnia między byciem kulturowo „Japończykiem” a posiadaniem praw japońskiego obywatela. Polityka dōka (asymilacji) oraz późniejsza kōminka (imperializacji), szczególnie nasilona w czasie II wojny światowej, wymagały od kolonizowanych, by stali się lojalnymi poddanymi imperium. Nie dawały im jednak pełnej równości politycznej, prawnej czy ekonomicznej. Kolonizowani mogli być uznani za Japończyków wtedy, gdy mieli służyć, walczyć i umierać za imperium, ale nie wtedy, gdy domagali się praw, rekompensat lub podmiotowości.
Książka pokazuje także, że tajwańska samoświadomość kolonialna nie była ani czysto antyjapońska, ani po prostu chińsko-narodowa. Tajwańscy intelektualiści i działacze polityczni funkcjonowali między japońską dominacją kolonialną, chińskim nacjonalizmem oraz lokalnym doświadczeniem tajwańskości. Dlatego Ching mówi o złożonej, niejednoznacznej świadomości kolonialnej. Tajwan był jednocześnie częścią japońskiego imperium, obiektem chińskich wyobrażeń narodowych i miejscem, w którym rodziła się odrębna tajwańska podmiotowość. Ta tożsamość nie była jednak gotową „narodową esencją”, lecz efektem napięć, rozczarowań i konfliktów, które moim zdaniem trwają do dzisiaj.
Ching twierdzi, że po klęsce Japonii imperium rozpadło się nagle, w wyniku zewnętrznej decyzji aliantów, a nie długiego procesu dekolonizacji prowadzonego przez samych kolonizowanych. Dzięki temu powojenna Japonia mogła wygodnie stworzyć własną narrację historyczną klęski, demilitaryzacji i odbudowy, omijając niewygodne pytania o kolonialną odpowiedzialność. Na Tajwanie z kolei miejsce Japończyków zajęła chińska administracja KMT, prowadząca własny projekt kolonialny, co sprawiło, że pamięć o kolonializmie japońskim została przefiltrowana przez późniejsze rozczarowanie rządami chińskimi. Dlatego japońska kolonialna przeszłość nadal powraca jako nierozwiązany problem pamięci, obywatelstwa i sprawiedliwości.
